Wiele osób przychodzi na mój blog szukając informacji na temat darmowego programu do prowadzenia PKPiR. I narzeka, że takiego programu nie ma.
Ależ oczywiście, że takie programy są. Ale czy warto sobie nimi zawracać głowę?
I tu odpowiedź będzie zapewne zaskakująca, bo większość z was wie, że jestem miłośniczką darmowych programów i łowcą okazji.
Odradzam darmowe programy do PKPiR praktycznie wsystkim, oprócz bardzo małych firm. Jeżeli Twoje przedsiębiorswo generuje kilka wpisów w w księdze przychodów i rozchodów miesięcznie i nie masz skomplikowanych rozliczeń, stosunkowo łatwo możesz przejść do innego programu. W ostateczności przepiszesz cały rok ręcznie do papierowej książki.
Jeśli jednak Twoja księgowość jest bardziej skomplikowana – i nie delegujesz jej do biura rachunkowego, odżałuj te 150 – 250 zł i kup sobie płatny program.
“Klient płaci – klient rząda”
Firma dająca Ci darmowy program może w każdej chwili przestać go rozwijać, zaniechać rozdawnictwa damowej wersji lub nie aktualizować go do obowiązujących przepisów.
Dobrym przykładem takiej sytuacji jest sprawa z darmową wersją programu Draco (z ograniczeniem 120 wpisów rocznie). Polecałam go w ubiegłym roku w moim kursie e-mailowym „10 sprytnych sposobów, dzięki którym tanio (lub wręcz za darmo) wyposażysz stanowisko pracy księgowej prowadzącej Podatkową Księgę Przychodów i Rozchodów w niezbędne, legalne oprogramowanie” . Niestety, dostępna na stronie producenta wersja programu Draco KPiR Pro obsługuje tylko rok 2008. Wersja dla roku 2009 miała ukazać się w kwietniu/maju. Póki co, nie jest jeszcze dostępna.
Jeśli zapłacisz za program, możesz stawiać wymagania producentowi.
Rozwijanie programu kosztuje.
Programy nie piszą się same. Im bardziej rozbudowany program, tym więcej w nim pracy i inwencji ludzkiej.
Jeśli ktoś daje program za darmo, to w jakim celu to robi?
Najczęsciej dla reklamy produktu płatnego lub marki firmowej, więc i prawdopodobnie będzie Cię próbował skłonić do zakupu.

